Piotr Dolny - Sosnowiec

DZIĘKUJĘ WAM



13 maja 2006 roku
mineło równo dwa lata, odkąd mam ten wózek - dzięki Wam moi drodzy. Niewielu z Was wie, jak długa i ciężka była to droga, ale udało się. Mimo swojej wysokiej, wręcz, jak dla mnie kosmicznej ceny 13.770 zł, powiem tylko tyle, był i jest wart swojej ceny. Wiedzą o tym Ci, których poznałem osobiście, wiedzą o tym moi najbliżsi. Widzą to, jak się zmieniło moje życie oczywiście na lepsze - dzięki temu wózkowi. A wszystko to dzięki Wam. Dziękuję...



Po raz kolejny muszę, chcę wspomnieć o mojej ukochanej Ani, która w ostatniej fazie tamtej zbiórki, ale i jednocześnie chyba w najgorszym okresie bardzo mnie wspierała w tym co robiłem mimo, że widziała, że czasem miałem już dość...


Nie wspierali mnie rodzice, chyba nawet nie wiedzieli o tym jak wiele pracy trzeba było włożyć, by się udało - dla nich to było tylko bezsensowne siedzenie po kilkanaście godzin przed komputerem, ale ja trwałem, bo Ania była przy mnie i Wy byliście - nie mogłem Was zawieść i nie zawiodłem, jak widać...


Pamiętam to, jak dziś zaraz po tym, jak go już dostałem, spotkałem się z Anią - płakała, chyba była ze mnie dumna - ja płakałem też pierwszy raz w życiu, zrobiłem coś tak niezwykłego dzięki mojej konsekwencji wierze, i Wam moi drodzy osiągnąłem postawiony sobie cel...


Ania wtedy powiedziała Udało Ci się Piotrusiu Wtedy wziąłem ją za rękę i mówię NIE. Nie udało się mi - udało się Nam. Tobie i tym wszystkim, którzy wierzyli, a dopiero na końcu mogę powiedzieć, że mi się udało. Chwilę potem poszliśmy na spacer do parku i możecie mi wierzyć naprawdę byłem szczęśliwy, pierwszy raz w życiu - naprawdę szczęśliwy...


Dziś stoję na progu nowej akcji, niestety sam - bez Ani. Jednak noszę w sercu nadzieję, że i tym razem DAMY RADĘ - a kto wie?? Może kiedyś znów Ania stanie u mego boku i razem z Wami będzie się cieszyć moimi sukcesami...


Pozwólcie, że wspomnę o kilku z Was w tym podziękowaniu. Dla mnie ważna jest Wasza znajomość i kontakt, przyjaźń z Wami - bo w życiu chodzi o coś więcej niż pieniądze, wiadomo bez nich nie zrobimy nic, ale jakże ważne są słowa z mojego baneru W życiu ważne jest, aby wiedzieć że możemy liczyć ma pomoc przyjaciół.


Pozwólcie, że wspomnę:


Adam U.
Warszawa.
To już druga akcja, jaką razem prowadzimy - jedni odchodzą inni przychodzą, a my już tyle lat razem brachu, nie było łatwo i wiem, że nie będzie, ale damy radę prawda? Musimy! Nie ma innej opcji... Fakt, łańcuch spadł 20 metrów przed metą, a już prowadziłem, miałem wszystko, dziś jednak pewnie przyjdzie mi zadowolić się drugim miejscem, choć ja nie tracę wiary, że kiedyś wygram ten wyścig...


Basia K.
Sosnowiec.
Dziś już wiesz na 100% co me serce czuje - dane było Ci poznać mojego Anioła - to co robimy to coś więcej, niż akcja samodzielność. To co robimy - to droga ku szczęściu, prawdzie i miłości, a na końcu tej drogi czeka mnie nagroda, cenniejsza niż skarby tego świata. Warto zaryzykować - Dziękuję Ci że jesteś ze mną...


Ela K.
Kraków.
Elu - cóż ja mogę napisać wiem, że dziękuję to za mało. Jednak dziękuję Ci za twoje zaangażowanie w moją akcje - wiem, że masz na pewne sprawy inne zdanie niż ja, ale już wielokrotnie przekonałaś się, że nic i nikt nie zmieni moich decyzji - Nawet, jeśli będę cierpiał, więc proszę bądź przy mnie cokolwiek by się nie stało...


Waldemar B.
Sosnowiec.
To mój najlepszy kolega i sąsiad przez ścianę, nie mogło Go tu nie być. Dziękuję mu za to, że jest. Wiem, że zawsze mi pomoże, bo tak jest od kiedy Go znam, a będzie to już z 10 lat.. Kiedyś bardzo mi pomógł...(On wie o czym mówię..) Dzięki Stary...


Anna M.
Łódź.
O Ani napiszę jedno zdanie, które powie wszystko Życzę wszystkim Wam moi drodzy przyjaciele - dobroczyńcy, abyście tak jak ja - spotkali na swojej drodze Anioła....


Jola M.
Warszawa.
Przez to co robię poznaję wielu ludzi - z tysiąc już napewno poznałem - przyznaje, że większość to kobiety - może to nieładnie mówić i porównywać człowieka do drugiego, ale w tym wypadku pozwolę sobie na to. Jola pod wieloma wzglądami - przypomina mojego Anioła. To niezwykła osoba i dziękuję Bogu, że postawił na mojej drodze taką osobę, która pozwoliła mi uwierzyć na własnym przykładzie, że choć jest trudno i wszyscy są "na nie" Warto zaryzykować i walczyć o miłość i szczęście - Joli się udało, a ja wierzę, że mnie się też uda. Będę czekał. Amen...


Joanna C.
Kożuchów.
Asiu, Dziękuję to za mało... Jestem bardzo rad że poznaliśmy się i że możemy porozmawiać o wszystkim, przyjaźń to wspaniała rzecz. Dziękuję za wsparcie...


Ernest K.
Sosnowiec
Cóż mogę powiedzieć drogi kolego - sam wiesz o tym doskonale, jak wiele już Ci zawdzięczam - i jak wiele pewnie jeszcze będę. Znamy się tyle lat - niebawem nasze drogi się rozejdą, ale mam nadzieję, że o mnie nie zapomnisz i odwiedzisz starego kumpla z osiedla...


Eugeniusz N.
Oborniki.
Mówią, że swój ciągnie do swego - o naszej znajomości,wręcz przyjaźni, zadecydowała moja szczerość i umiejętność słuchania. Tak mi się wydaję, ale o to musieli byście zapytać samego Eugeniusza. Nawet się nie dziwił, że tak właśnie jest. Po prostu pozostał sobą,a ja słuchałem. Dziś - jak się okazuje w wielu przypadkach, tego nam właśnie brakuje, by ktoś nas wysłuchał tak inaczej, by dostrzegł coś więcej w człowieku...


Jakub P
Warszawa.
To też jeden z moich dobrych aniołów - z poczuciem humoru i chęcią robienia psikusów, ale gdy sytuacja tego wymaga - to wzorowy przykład biznesmena z klasą. Na początku, jak wielu, nie wierzył tak do końca - w to co robimy. Dziś już nie powiem, że robię coś sam, bo sam nie zrobiłbym nic - gdyby nie tacy ludzie jak Kuba...


Aleksandra W i Robert L.
Bydgoszcz.
Tym razem będzie jeden wpis - podziękowanie dla dwójki wspaniałych ludzi, Oli i Roberta. Spytacie co zrobili? To dzięki nim doszło do wydruku mojego tomiku wierszy - a wkrótce być może doczekamy się pełnego wydania, jeszcze raz dziękuję...



Podziękowania dla wszystkich osób, które przyczyniły się do realizacji tego przedsięwzięcia, dla tych którzy wsparli mnie finansowo. Gorące podziękowania dla tłumaczy języka angielskiego, niemieckiego, włoskiego, francuskiego i innych...


Moi drodzy przyjaciele, znajomi, koleżanki i koledzy - Ci wszyscy, którzy byliście, jesteście, będziecie przy mnie, i Ci których tu zabrakło - wybaczcie mi, gdybym chciał wypisać wszystkich, to byłoby z 1000 osób. Mimo, że wielu z Was tu nie ma, może sobie myślicie, że o Was zapomniałem? Nie, nie... Pamiętam o każdym z Was, o Waszych listach, które przychodziły do domu, zdjęciach, drobnych upominkach-mam to wszystko. Te drobne gesty świadczą o tym, że pamiętamy o drugim człowieku, wiemy że jest....
Dziękuję Wam wszystkim za pomoc i wierzę, że zawsze tak będzie...


Z wyrazami szacunku
- Piotr Dolny -
Sosnowiec 11 sierpnia 2006r.