
Czym jest akcja samodzielność - od siebie mogę powiedzieć, że ona dla mnie ma dwa oblicza. Pierwsze to oblicze celu jaki mam, ale drugie jej oblicze, nawet ważniejsze, niż sam cel – To ludzie jakich poznaję, którzy są ze mną. Pozwólcie, że wspomnę parę osób, z którymi można tak powiedzieć - razem działamy i mam nadzieję, że jeszcze długo działać będziemy. Na pewno razem zrobimy wiele dobrego. Nie mogę wymienić tu wszystkich z przyczyn technicznych, ale pamiętam o każdym z Was.
Adam U – Warszawa
Napisał do mnie na początku akcji, gdy zbierałem na wózek – podszedł do mnie i tego co robię rezerwą – zadawał konkretne pytania, nastąpiła wymiana poczty elektronicznej, wymiana informacji, potwierdzeń. W pewnym momencie Adam przekonał się, że to co robię jest prawdziwe, szczere i potrzebne. Długo, długo nasza znajomość była internatowo - telefoniczna. Adam bardzo zaangażował się w to co robię, pomógł mi, gdy doszło już do zakupu wózka. Załatwił formalności – zza swojego dyrektorskiego biurka. Kiedyś spotkał się z p.Owsiak, wspomniał jej słówko o mojej osobie o tym, że piszę wiersze, o tym że marzyłem o takim wózku i udało się nam. Pani Owsiak zadała Adamowi pytanie dlaczego Piotr? Dlaczego mu pomagasz? Odpowiedział - bo Piotr coś chce zrobić w życiu – bo nie bał się powiedzieć, że potrzebuje pomocy...
Dopiero po czterech latach naszej znajomości spotkaliśmy się w Warszawie – miałem już wtedy wózek – nigdy tego spotkania nie zapomnę – byłem zdumiony. Zobaczyłem człowieka, a na jego twarzy taką szczerą, nie udawaną radość – widać było, że się bardzo cieszy z naszego spotkania, tak samo jak ja.
Zapraszam do galerii zdjęć z mojej pierwszej wizyty w stolicy – autorem zdjęć jest Adam – to jego pasja – prawda, że piękne?
Kiedyś napisałem taki wiersz – dedykowany właśnie jemu:
Zjawił się nagle, tak niespodziewanie.
Kto by pomyślał – że już zostanie.
Będzie mnie wspierał – pomagał szczerze.
Uczył i słuchał – był przyjacielem...
Bardzo się stara – bym szedł ciągle naprzód.
Bym się nie poddał – bym miał wyzwania.
Jest niczym – ta którą bardzo kocham.
Lecz ona odeszła – on wolał zostać...
Wierze głęboko – że mnie nie opuści.
Będzie trwał przy mnie aż się wszystko ziści.
I będzie dumny – z tego kim będę.
Jak kiedyś ona – gdy wierzyła we mnie...
Wiem, że będzie trwał przy mnie – i za to mu dziękuję.
Ela K – Kraków
Odpowiedziała na mój list w momencie trwania akcji samodzielność. Znamy się już ponad 2 lata – Ela jest niezwykłą osobą. Pamiętam to jak dziś, kiedy przyjechała do mnie do Sosnowca. Poszliśmy na spacer. Była naprawdę dumna z siebie, że bez problemu radziła sobie z demontażem mojego wózka – teraz robi to jak zawodowiec :-) Dzięki mnie poznała wielu moich przyjaciół – Adama, i podobnie jak on włączyła się całym sercem w moje, a raczej nasze działania. Wiersz, który napisałem dla Adama powstał po rozmowie z Elą. To ona określiła go kiedyś, gdy już go poznała słowami „Dobry Duch”.
Basia K – Sosnowiec
Basie znam z Mops-u z czasu, gdy miałem naście lat – pewnie wtedy nie myślała – że jej podopieczny będzie pisał wiersze i robił, to co robi. Basia podobnie jak Ela, i Adam bardzo mnie wspiera w tym co robię. Zna mnie długo i wie jaki jestem naprawdę. Wie o czym marze i co chciałbym robić – mam nadzieję, że razem będziemy współpracować i zrobimy wiele dobrego dla innych. Mops to szczególna dla mnie instytucja – w 2005 roku zostawiłem swój ślad dla tych ludzi w postaci życzeń z okazji dnia pracownika socjalnego – które zostały przeczytane przy prezydencie miasta Sosnowca.
Jako osoba niepełnosprawna od dzieciństwa, poruszająca się na wózku inwalidzkim, od wielu lat korzystam z pomocy Ośrodka i życzliwości pracujących w nim osób. To właśnie one pozwoliły mi uwierzyć, że niepełnosprawność nie wyklucza normalnej egzystencji, nie odbiera definitywnie szans na samorealizację, że na wózku można „zajechać” dalej niż tylko na margines społecznego życia. Wiarę tę umocniły we mnie ciepło i serdeczność, których doświadczyłem i wciąż doświadczam od pracowników Waszego Ośrodka.
Obecnie, dzięki Waszemu wsparciu, stawiam kolejny ważny krok w dorosłość - podejmuję pracę, poznaję cudownych ludzi i "uczę" się pełnej samodzielności. To, co się dzieje w moim życiu, przerasta moje oczekiwania. Zdaję sobie sprawę, że ciągle jeszcze nie wszyscy niepełnosprawni w Polsce mogą dostać szansę, jaką ja otrzymałem. Dlatego chciałbym, żebyście wiedzieli, jak bardzo jestem wdzięczny Ośrodkowi za to, że mogę spełnić moje marzenia. To zasługa ludzi tutaj pracujących, których podziwiam, bo mają w sobie Dar Powołania. Są – jak ich nazywam – „Osobami o złotym sercu i pięknej duszy”.
Dziś obchodzimy Dzień Pracownika Socjalnego. Dlatego też – prócz podziękowań - składam również na ręce Dyrekcji Ośrodka najlepsze życzenia - abyście mieli zawsze siłę nieść pomoc z serca tym wszystkim, którzy jej potrzebują. I żeby ta radość, którą tak bezinteresownie potraficie dawać i która stała się moim udziałem, była największą nagrodą za Waszą wspaniałą pracę.
Z wyrazami szacunku
Piotr Dolny
Jola M – Piastów
O Joli mógłbym napisać bardzo dużo – o niej i jej rodzinie, miałem szczęście i przyjemność gościć u nich kilka dni. Jola ma coś w sobie – czego nie potrafię nazwać słowami, bardzo mi pomogła gdy mój świat się zawalił i zawsze będę o tym pamiętał. Dziękuję.
Podczas naszych rozmów padło wiele pytań, zdań, słów i dobrze bo dzięki temu powstały dwa moje wiersze.
Zobacz jak miło spędziłem czas u Joli
Nie wiele jest ich – dziś już niestety.
Wielu się boi – odkryć swe zalety.
Pokazać innym – że są wyjątkowi.
Uwierzyć w siebie – być znowu wolnym...
Dobrze się czujesz – mając je przy sobie.
One swym blaskiem – siłę dają tobie.
Zbierane latami – w sercu są chowane.
Dopiero z wiekiem wiesz – ile są warte...
Czasem tak bywa – że się nam rozsypią.
Znów ich szukamy z wiarą szczerą czystą.
Na nowo w suwamy na sznurek przyjaźni.
Jedna obok drugiej – one są już z nami...
Warto pielęgnować – swoje perełeczki
By zawsze błyszczały, niczym szczere łezki...
A w śród wielu jedna – ta unikatowa.
Nie ma drugiej takiej – w sercu mym się chowa...
Aż trudno mi uwierzyć.
Że jesteś tak niezwykła.
Tak samo delikatna.
Radosna – pełna życia...
Tak bardzo przypominasz.
Tę jedną – bliską mi.
Za serce ciągle chwytasz.
Rozumiesz moje łzy...
Głębokie przemyślenia.
I szczera twa rozmowa.
Nakłania do myślenia.
I sprawia że od nowa.......
Tak bliska ideału.
W uśmiechu i rozmowie.
Że można by pokochać.
Gdy serce – to podpowie...
Lecz moje już wybrało.
I bije wciąż dla Ani.
Tak boli – co się stało.
Lecz wiara mnie prowadzi...
Dziękuję Ci ze jesteś.
Rozumiesz – prawie wszystko.
Ja będę przyjacielem.
Do końca – bardzo blisko...
Któregoś dnia rano zadzwonił telefon, a w słuchawce usłyszałem głos pani Doroty z Gazety Wyborczej. Po krótkiej rozmowie telefonicznej umówiliśmy się na wywiad, który możesz przeczytać tu.
Po ukazaniu się wywiadu w Gazecie Wyborczej po kilku dniach znów zadzwonił telefon z propozycją udzielenia kolejnego wywiadu, na antenie internetowego radia. Możesz go wysłuchać tu.
Po tych dwóch wywiadach poznałem kolejne osoby – które są ze mną. Na pewno taką osobą, o której chcę wspomnieć jest Eugeniusz.
Eugeniusz N – Oborniki
Niezwykły człowiek – który podobnie jak ja, wiele potrafi wywnioskować z rozmowy telefonicznej. Powiedział mi kiedyś, że tak naprawdę nie miał nigdy kogoś z kim mógłby porozmawiać tak szczerze, ale teraz już ma. Kiedy mnie zobaczył na obrazie wideo powiedział – „widać, że ktoś Cię bardzo skrzywdził....” Nic mu nie mówiłem, sam to we mnie dostrzegł. Wiem, że na pomoc z jego strony zawsze mogę liczyć – dane było mi się o tym przekonać – kiedy przyszły trudne chwile....
Aleksandra W i Robert L – Bydgoszcz
Kiedy Ola odpowiedziała na mój list – chyba nie spodziewała się takich wydarzeń. Zresztą jej chłopak Robert pewnie też, no cóż będę nieskromny i powiem miałem szczęście – lubię ludzi konkretnych. Ola i Robert się takimi okazali i za to im dziękuję.
To Oli i Roberta kontakty doprowadziły do wielkich rzeczy w moim życiu. Najpierw wydanie mini wersji mojego tomiku, potem wieczorek poetycki w Toruniu.
To była pierwsza taka impreza w kameralnym otoczeniu i jak widać na fotografii z fajnymi ludźmi. Dziękuję tym wszystkim, którzy się przyczynili do powstania tej imprezy.
Jakub S – Łomianki
Odpowiedni człowiek miejsce i czas – można powiedzieć, że znaliśmy się już jakiś czas wcześniej – choć nie utrzymywaliśmy z sobą kontaktu – nie zapomniał o mnie – dotrzymał danego mi wcześniej słowa, teraz jest w mojej ekipie – wiem, że wspólnie dokonamy jeszcze wielu rzeczy.
Piotr S – Łódź
Piotra znam jeszcze z czasów, gdy zbierałem na wózek – jest to niezwykły gość – tak jak ja walczy z chorobą – czasami jest mu trudno, ale jak sam nieraz mówił:
„Piotr podziwiam Cię – a może nawet i zazdroszczę tego jak sobie radzisz i jaki masz kontakt z ludźmi” Musze wam powiedzieć dwie rzeczy dotyczące Piotra S. Bardzo szanuję tego człowieka, kiedyś powiedział o mnie takie zdanie:
„Piotr – jest w Tobie tyle ciepła, miłości, dobra, które nosisz w sercu – tak bardzo chciałbyś je komuś przekazać...” Tak to prawda, ale niezwykłym dla mnie było to, że usłyszałem to od mężczyzny.
Przepraszam wszystkich nie wymienionych – nie zapomniałem o Was. Moja akcja jeszcze będzie trwać i zapewniam, że jeszcze wiele się wydarzy, by napisać o tym jak nas złączył los. Pamiętajcie - Wszyscy razem i każdy z osobna zajmujecie miejsce w moim sercu, bez Was nie dałbym rady...